
Groźnie było w 9. minucie spotkania, kiedy Mbaye Jacques Ndiaye wrzucał piłkę z autu w pole karne. Dotarła ona do Fabio Ronaldo, lecz ten strzelił w leżącego kolegę ze swojej drużyny. Jeszcze w tej samej akcji piłka wróciła do „Jacka”, który po kontakcie z piłkarzem Miedziowych runął na murawę, ale gwizdek sędziego milczał. W 23. minucie goście mieli znakomitą okazję na pierwszą bramkę – po dojściu do futbolówki źle wybił ją Brkić, przejęli ją piłkarze Zagłębia, ale całe szczęście Ivan zdążył wrócić do bramki i złapał loba.
Na początku drugiej połowy odważnie ruszyli piłkarze Motoru. Po aucie w ich wykonaniu piłka minęła wszystkich zawodników lubinian, a następnie dotarła do Czubaka, który wypatrzył w polu karnym Jacquesa Ndiaye, a ten wykończył akcję i mieliśmy 1:0. Jest to już siódma bramka „Jacka” w tym sezonie i na ten moment jest on najskuteczniejszym piłkarzem Ekstraklasy w tym roku. Pięć minut później żółto-biało-niebiescy byli blisko drugiego gola – po rzucie rożnym przewrotkę Mathhysa zablokowali rywale. W 70. minucie dwa strzały Czubaka i uderzenie Ndiaye ofiarnie blokowali obrońcy przyjezdnych.
Do końca spotkania nie zobaczyliśmy już bramek. Motor zdobywa kolejne trzy punkty.
Szacunek dla drużyny za to, że zaadaptowała się do gry, potrafiła zmienić plan meczowy w przerwie, potrafiła zdobyć bramkę, potrafiła wybronić całe fragmenty gry, z których przeciwnik słynie i z których jest bardzo groźny. No i ograła lidera, bo cały czas pamiętajmy o tym, że Zagłębie Lubin ma bardzo dobry sezon, punktuje jako jedna z nielicznych drużyn zdecydowanie lepiej niż w sezonie poprzednim. Widać, że ten zespół się rozwinął i to zwycięstwo nas bardzo cieszy. Piąty mecz, 13 punktów, trzecie czyste konto, trzy czyste konta w tych spotkaniach, więc oby tak dalej. Szkoda, że ta przerwa na reprezentację nadeszła teraz, bo jesteśmy w dobrej dyspozycji.
✍️ Jan Handwerker
Fot. Motor Lublin