
W 15. minucie, podobnie jak w meczu z GKS-em Katowice, lublinianie stracili bramkę po rzucie rożnym. Piłka trafiła do Isaaca i mieliśmy 1:0. Motor miał okazję szybko odpowiedzieć – pięć minut później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Ivo Rodrigues uderzył głową nad bramką. W 32. minucie Ndiaye zgrał piłkę do Czubaka, ale jego strzał był zbyt lekki i nie sprawił problemów Drągowskiemu. Jeszcze przed przerwą „Jacek” wrzucił piłkę do Czubaka, który uderzył głową prosto w bramkarza. Jak się okazało, był to jedyny celny strzał podopiecznych Mateusza Stolarskiego w tym meczu.
Po rozpoczęciu drugiej części spotkania nie musieliśmy długo czekać na drugą bramkę Widzewa. Dziesięć minut po wznowieniu gry Bergier z prawej flanki zagrał do Leragera, który pokonał Tratnika. W 72. minucie Bergier w swoim stylu huknął z dystansu, ale Tratnik był na posterunku. W 87. minucie Haxa ruszył prawą flanką i przed polem karnym zagrał do Karaska, który jakimś cudem nie zamienił tej sytuacji na bramkę. W spotkaniu nie padły już kolejne gole.
– Nie będę koloryzował. To było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Wymagam zdecydowanie więcej od siebie i od zespołu. Myślę, że w ogóle całościowo mecz nie porywał. Takie spotkanie, gdzie nie było zbyt wielu sytuacji bramkowych. Na pewno Widzewowi pomogła ta szybko zdobyta bramka po stałym fragmencie gry. Potem rywal dobrze zarządzał wynikiem i dobrze go utrzymywał. Widzew chciał być nastawiony na odbiór piłki w środku i kontrę. Nie dopuszczał nas do zbyt wielu sytuacji. Jeżeli już dostaliśmy się w pole karne, to czegoś zabrakło, tak jak przy strzale Karola Czubaka głową, czy Kacpra Karaska w końcówce. W tych sytuacjach dobrze bronili obrońcy lub bramkarz rywali. Podsumowując, więcej wymagam od siebie, więcej wymagam od zespołu. Teraz dopadła nas taka seria - dwa punkty w czterech meczach. To nie jest zbyt dobry rezultat, biorąc pod uwagę, jak punktowaliśmy wcześniej. Mamy przed sobą cztery mecze i 12 punktów do zdobycia. No i musimy szukać zdobyczy gdzie indziej
✍️Jan Handwerker