Jan Handwerker
4 minut czytania
05 Mar
05Mar

Za nami ćwierćfinałowe spotkanie Avii Świdnik z Rakowem Częstochowa. Gospodarze przegrali 1:2, ale pokazali, że zawsze walczą do ostatnich sekund gry. Dla takich właśnie spotkań przychodzimy na stadiony.

Raków cztery minuty po pierwszym gwizdku mógł wejść w mecz z szybkim golem – po strzale z dystansu Iviego Lopeza piłkę przed siebie wypuścił Sobieszczyk. Do piłki doszedł Brunes, ale trafił prosto w bramkarza żółto-niebieskich. W 14. minucie przed kolejną szansą stanęli goście – Bulat uderzał na bliski słupek, lecz piłkę odbił bramkarz gospodarzy. W 38. minucie Avia wyprowadziła niezłą akcję – lewą flanką ruszał Pigiel, przed polem karnym oddał piłkę do Remenyuka, a on wyłożył piłkę Zuberowi, ale jego strzał został zablokowany. W piątej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy czerwono-niebiescy objęli prowadzenie. Jonatan Brunes z piątego metra zdobył swoją 15. bramkę w tym sezonie.



Tuż po rozpoczęciu drugiej części spotkania Ivi Lopez minął obrońców Avii i oddał strzał na bramkę, ale był za lekki i spokojnie złapał go Sobieszczyk. Na 12 minut przed końcem spotkania mogło być 1:1 – po strzale z dystansu piłka po odbiciu od bramkarza gości trafiła do Zubera, który natychmiast oddał strzał, ale również bronił bramkarz. Piłka wróciła do Zubera, on zagrał do zawodnika Avii, ale posłał ją zbyt mocno i odbiła się od jego kolegi z drużyny. Większość myślała, że Raków spokojnie dowiezie zwycięstwo, ale podopieczni Wojciecha Szaconia nie zamierzali się poddać – w drugiej minucie doliczonego czasu gry przepięknym, finezyjnym strzałem popisał się Dominik Zawadzki i oznaczało to dogrywkę.


Rozpędzona Avia zapewne chciała wykorzystać swoje podbite morale i zdobyć drugą bramkę. Drugi gol padł jednak dla Rakowa… Zamieszanie po rzucie rożnym w polu karnym wykorzystał środkowy obrońca Rakowa – Ariel Mosór. Trzy minuty później mogło być nawet 3:1 dla gości – Mircetic huknął z dystansu i trafił w poprzeczkę. Minutę po tym zdarzeniu Raków miał kolejną świetną okazję, po stracie piłki w polu karnym Ulicznego, ale strzał Bulata świetnie obronił Sobieszczyk. 120 sekund przed zakończeniem pierwszej części dogrywki Falbierski uderzył z dystansu, ale niestety piłkę złapał Trelowski.
Do końca spotkania wynik już nie uległ zmianie. Avia odpada z Pucharu Polski.


Pomeczowa wypowiedź Wojciecha Szaconia

- Czujemy lekki niedosyt. Wiadomo, że Raków zwyciężył zasłużenie, klarownych sytuacji mieli więcej. Natomiast patrząc na przebieg spotkania - pierwsza połowa była w miarę wyrównana, poza początkiem. W drugiej połowie Raków był lekko uśpiony, czekał na końcowy gwizdek i wierzyłem, że trafi się moment dla nas, by zdobyć bramkę - mówił trener Avii Wojciech Szacoń na konferencji prasowej.




Mimo tego, że Avia ten mecz przegrała, pokazała, że zawsze walczy do końca.Dla takich spotkań właśnie przychodzimy na stadiony. Żółto-niebiescy mają za sobą naprawdę piękną pucharową przygodę. A może to dopiero początek sukcesów Świdniczan?


Fot. Avia Świdnik

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.