
Motor Lublin przegrał z Rakowem Częstochowa 1:2, choć prowadził i miał okazje, żeby ponownie wyjść na prowadzenie. Żółto-biało-niebieskim zabrakło skuteczności, ale też lepszych decyzji pod bramką rywala. Gospodarze zdobyli pierwsze punkty w sezonie, a Motor zanotował trzecią ligową porażkę z rzędu.
W 34. minucie powody do radości mieli lublinianie. Po podaniu Ivo Rodriguesa Kamil Lukoszek uderzył z dystansu i pokonał Kacpra Trelowskiego. Przewagi nie udało się utrzymać do przerwy. W 42. minucie Patryk Makuch wykorzystał wycofanie piłki przez Marko Bulata i wyrównał.
Drugą połowę Motor mógł zacząć od gola. Po dograniu Fabio Ronaldo z bliska pomylił się Mateusz Łęgowski. Później szansę miał też Marek Bartos, ale jego strzał głową obronił Trelowski.Największy niedosyt pozostawiła jednak kontra z 68. minuty. Po faulu Ndiaye szybko wznowił grę i uruchomił Lukoszka. Motor miał przed sobą znakomitą okazję: do podania wychodzili Karol Czubak i Makan Aiko. Strzelec pierwszego gola zdecydował się jednak kończyć akcję sam, a jego uderzenie zablokował Fran Tudor. Trudno nie żałować tej decyzji. Podanie mogło dać jednemu z kolegów znacznie lepszą pozycję do strzału.Dziewięć minut później prowadził już Raków. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Makuch trafił głową na 2:1. Motor nie zdołał odpowiedzieć i kolejny raz zakończył spotkanie bez punktów.
– Nam pozostaje jeszcze więcej pracować nad skutecznością, mądrzej wykorzystywać sytuacje, które stworzymy – mówił po meczu Mariusz Misiura. Akcja Lukoszka dobrze pokazuje, że problemem było również rozegranie okazji, które Motor potrafił sobie wypracować.
Po ośmiu kolejkach lublinianie mają zaledwie pięć punktów. Szanse na lepszy wynik w Częstochowie były, ale dorobek w tabeli znów pozostał bez zmian.
✍️Jan Handwerker
Fot. Jakub Ziemianin