
Motor Lublin wciąż bez zwycięstwa w nowym sezonie. Żółto-biało-niebiescy przegrali na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1:3, choć szczególnie po przerwie mieli swoje okazje na zmianę losów spotkania. W składzie Motoru ponownie zabrakło jednego z liderów zespołu, Ivo Rodriguesa.
Pierwszą groźną okazję przeprowadziła Pogoń w 16. minucie. Po główce Keramitsisa piłka odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Churlinova, który bezlitośnie skierował ją do pustej bramki. Szymon Marciniak przez kilka minut wstrzymywał się z uznaniem trafienia ze względu na potencjalnego spalonego, ale ostatecznie gol został zaliczony. Przez następne kilkanaście minut inicjatywę przejął Motor. Najgroźniej było w 25. minucie, kiedy po podaniu od Jacquesa Ndiaye bliski gola był Fábio Ronaldo, lecz z najbliższej odległości piłka niefortunnie trafiła go w rękę. Wydawało się, że Motor niebawem wyrówna stan spotkania, ale pod koniec pierwszej połowy Portowcy zadali drugi cios. Po wrzutce z rzutu wolnego Wahlqvist zgrał piłkę głową do Szalaia, który pokonał bramkarza Motoru.
Po przerwie goście atakowali. W 55. minucie Fábio Ronaldo minął zawodnika gospodarzy i oddał strzał, który poleciał nad bramką. Celnego uderzenia doczekaliśmy się w 70. minucie. Karol Czubak uderzył głową, ale piłkę odbił bramkarz gospodarzy, a chwilę później z ostrego kąta uderzył Ronaldo, lecz ponownie bronił Cojocaru. Goście bramki doczekali się dopiero w 89. minucie. Makan Aiko zza pola karnego przymierzył w samo okienko i tym samym dał Motorowi nadzieję na punkt. Nadzieja nie trwała jednak długo, ponieważ po wznowieniu gry Acosta po podaniu od Grosickiego ustalił wynik spotkania na 3:1.
Pomeczowa wypowiedź Mariusza Misiury
– Gratuluję zwycięstwa Pogoni. Jedyne, co mogę teraz obiecać, to jest to, że nie pozwolę drużynie zmienić kierunku i być smutnym tylko dlatego, że dziś straciliśmy w ważnym momencie dwie bramki ze stałych fragmentów. […] Mam zamiar być blisko zawodników i ich wspierać, bo wierzę, że z tej mąki będzie bardzo dobry chleb – powiedział po spotkaniu trener Motoru Mariusz Misiura.
✍️Jan Handwerker
Fot. Marcin Bielecki