4 minut czytania
Motor rozbił Legię! Kapitalny wieczór na Motor Lublin Arenie

Motor Lublin pokonał Legię Warszawa 3:0 i awansował do 1/16 finału STS Pucharu Polski. Bramki dla żółto-biało-niebieskich zdobyli Karol Czubak, Fabio Ronaldo oraz Mbaye Ndiaye. Podopieczni Mariusza Misiury rozegrali znakomite spotkanie i zasłużenie wyeliminowali lidera Ekstraklasy.


Gospodarze potrzebowali zaledwie 120 sekund, aby objąć prowadzenie. Po dalekim zagraniu Gaspera Tratnika błąd przy przyjęciu piłki popełnił Robert Deziel Jr. Wykorzystał to Fabio Ronaldo, który przejął futbolówkę i podał w pole karne do Karola Czubaka. Kapitan Motoru pewnym strzałem pokonał Otto Hindricha.

Szybko zdobyta bramka nie sprawiła, że lublinianie cofnęli się do defensywy. Motor grał agresywnie, dobrze radził sobie z pressingiem Legii i wygrywał większość pojedynków. W 19. minucie bliski kolejnego trafienia był Czubak, ale piłka po jego uderzeniu minęła bramkę.

W 40. minucie na Motor Lublin Arenie ponownie wybuchła radość. Fabio Ronaldo ruszył z piłką jeszcze z własnej połowy, zostawił za plecami obrońców Legii i zewnętrzną częścią stopy pokonał Hindricha. Gospodarze schodzili więc do szatni z zasłużonym prowadzeniem 2:0.


Po zmianie stron warszawianie ruszyli do odrabiania strat. Najlepszą okazję mieli w 50. minucie, kiedy Bartosz Kapustka zagrał prostopadle do Łukasza Zjawińskiego. Napastnik Legii znalazł się sam na sam z Tratnikiem, ale bramkarz Motoru znakomicie skrócił kąt i zatrzymał jego uderzenie.

Kilka minut później piłka po raz trzeci znalazła się w bramce gości. Sędzia Piotr Lasyk dopatrzył się jednak faulu Czubaka na Hindrichu. Po długiej analizie VAR decyzja została podtrzymana, choć powtórki wskazywały, że bramkarz Legii zderzył się przede wszystkim z własnym obrońcą. Sytuacja wzbudziła duże protesty gospodarzy.


Legia próbowała jeszcze wrócić do gry. W 66. minucie centrostrzał Kacpra Chodyny odbił się od obramowania bramki, a kolejne próby warszawian były blokowane przez dobrze ustawionych obrońców Motoru lub zatrzymywane przez pewnie interweniującego Tratnika.

Wynik spotkania w doliczonym czasie ustalił Mbaye Ndiaye. Mateusz Łęgowski posłał prostopadłe podanie do Senegalczyka, a ten efektownym zwodem dosłownie wgniótł Arkadiusza Recę w ziemię i huknął pod poprzeczkę, przypieczętowując zwycięstwo Motoru.


Żółto-biało-niebiescy po raz pierwszy od niemal 45 lat pokonali Legię przed własną publicznością. Okazję do powtórzenia tego sukcesu będą mieli już w sobotę. Oba zespoły ponownie spotkają się na Motor Lublin Arenie, tym razem w ramach 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy.


Pomeczowa wypowiedź Mariusza Misiury

– Gratuluję drużynie i dziękuję kibicom za fantastyczne widowisko. Nie popadamy jednak w zachwyt – powiedział szkoleniowiec Motoru. Misiura podkreślił również, że kluczem do zwycięstwa było ograniczenie wysokiego pressingu Legii, a po przerwie konsekwentna gra w niskiej obronie i wyprowadzanie szybkich ataków.


Fot. STS Puchar Polski

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.