
Motor Lublin przegrał przed własną publicznością z Legią Warszawa 2:3, choć do 95. minuty prowadził 2:1. Dublet Karola Czubaka nie wystarczył do zdobycia punktów. Bohaterem gości został 19-letni Jakub Żewłakow, który dwukrotnie trafił w doliczonym czasie gry.
Było to drugie spotkanie obu drużyn na Motor Lublin Arenie w ciągu pięciu dni. We wtorek żółto-biało-niebiescy rozbili Legię 3:0 w Pucharze Polski. Tym razem warszawianie zrewanżowali się w najbardziej bolesny dla gospodarzy sposób.
Pierwsza połowa była wyrównana i długo nie przynosiła wielu dogodnych okazji. W 30. minucie dwukrotnie uderzał Fábio Ronaldo, ale za każdym razem dobrze interweniował Otto Hindrich. Legia odpowiedziała sytuacją Jana Kuchty, który po prostopadłym podaniu Michala Ševčíka nie trafił w bramkę.W końcówce pierwszej części Tin Plavotić popełnił błąd przy rozegraniu piłki, a wracający Bartosz Bereszyński przewrócił Kuchtę w polu karnym. Sędzia Jarosław Przybył wskazał na jedenasty metr, a Rafał Augustyniak pewnym strzałem dał Legii prowadzenie.
Motor odwrócił wynik w ciągu trzech minut. Najpierw Kamil Lukoszek dośrodkował w pole karne, a Karol Czubak wygrał pojedynek z Augustyniakiem i uderzeniem głową doprowadził do remisu. Chwilę później Jacques Ndiaye ograł Zorana Arsenicia na skrzydle i posłał znakomite podanie za linię obrony. Czubak wyprzedził defensorów Legii i po raz drugi pokonał Hindricha.Lublinianie mieli idealną okazję, aby zamknąć spotkanie. Dziesięć minut przed końcem Ndiaye ponownie odebrał piłkę Arseniciowi i uruchomił Makana Aïko. Rezerwowy Motoru znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale Hindrich obronił jego strzał.
Z powodu zadymienia boiska oraz problemów technicznych ze sprzętem sędziowskim arbiter doliczył aż 13 minut. Legia wykorzystała ten czas bezlitośnie. W 95. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu pod bramką Motoru piłkę z najbliższej odległości do siatki skierował Jakub Żewłakow.Sześć minut później 19-latek trafił ponownie. Legia odebrała piłkę przed polem karnym gospodarzy, Rúben Vinagre zagrał wzdłuż bramki, a niepilnowany Żewłakow ustalił wynik spotkania. Czubak miał jeszcze okazję na doprowadzenie do remisu, lecz uderzył nad poprzeczką.
– Ciężko mi jest zaakceptować wynik, patrząc na to, jak straciliśmy bramki i ile nie wykorzystaliśmy sytuacji – powiedział szkoleniowiec Motoru.
✍️Jan Handwerker
Fot. Wojciech Szubartowski