3 minut czytania
Czubak znów trafia. Motor wywozi punkt z Kielc

Podopieczni Mariusza Misiury wywożą cenny punkt z Kielc. Karol Czubak ponownie trafia do siatki, a wracający po urazie Ivo Rodrigues od razu notuje asystę.


Motor po raz pierwszy zagroził bramce gospodarzy już w 5. minucie. Mbaye Ndiaye uderzył z okolic linii pola karnego, ale posłał piłkę daleko obok bramki. W 19. minucie Korona objęła prowadzenie. Martin Remacle dośrodkował w pole karne do Mariusza Stępińskiego, który wygrał walkę o pozycję z Bartoszem Bereszyńskim i strzałem głową skierował piłkę do siatki. Zdecydowanie lepiej mógł zachować się Mihai Popa, ponieważ futbolówka przeleciała mu pod ręką.


W 30. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Ivo Rodrigues dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a Czubak w swoim stylu pokonał Xaviera Dziekońskiego strzałem głową. Jeszcze przed przerwą Korona miała dobrą okazję do odzyskania prowadzenia, jednak Popa dwukrotnie skutecznie interweniował.


W 54. minucie Remacle oddał znakomity strzał z dystansu, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. Trzynaście minut później Christopher Simon precyzyjnie dośrodkował na głowę Marka Bartoša, jednak stoper Motoru nieczysto trafił w piłkę i posłał ją obok bramki.


W 80. minucie groźnie zrobiło się po centrostrzale Wiktora Długosza, ale futbolówka przeleciała tuż nad poprzeczką. Motor mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść w doliczonym czasie gry. Kamil Lukoszek, który ponownie dał dobrą zmianę, zagrał do Czubaka, lecz piłkę po strzale napastnika z kilku metrów z linii bramkowej wybił Długosz.


Pomeczowa wypowiedź Mariusza Misiury

– Doceniam ten punkt. Zapisujemy go i to jest dzisiaj najważniejsze – powiedział Mariusz Misiura.


Szkoleniowiec przyznał, że Korona stworzyła większe zagrożenie, a Motor był zbyt nerwowy podczas rozgrywania piłki na własnej połowie. Pochwalił jednak skuteczną grę w obronie, zwłaszcza przy stałych fragmentach. Zaznaczył również, że cisza w szatni po spotkaniu świadczyła o tym, iż drużyna wymaga od siebie więcej.


✍️Jan Handwerker 


Fot. PAP

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.