
Motor Lublin zremisował u siebie z Górnikiem Zabrze 0:0 w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Zespół Mariusza Misiury przerwał serię trzech ligowych porażek. To drugi z rzędu bezbramkowy remis Motoru z zabrzańskim zespołem – marcowe spotkanie obu drużyn w Lublinie również zakończyło się wynikiem 0:0.
Początek meczu należał do gości. W 9. minucie Malthe Højholt trafił w słupek, a chwilę później Maksym Chłań w poprzeczkę. Motor miał więc sporo szczęścia, że już po dziesięciu minutach nie przegrywał.Z czasem lublinianie zaczęli częściej atakować, ale nie tworzyli groźnych sytuacji. Ivo Rodrigues uderzył z rzutu wolnego w mur, a pozostałe próby gospodarzy nie sprawiały większych problemów obronie Górnika. W 34. minucie Portugalczyk musiał zejść z boiska z powodu problemów zdrowotnych. Zastąpił go Mateusz Łęgowski. Przed przerwą jeszcze jedną szansę miał Chłań, ale po podaniu Kacpra Urbańskiego strzelił niecelnie.
Na początku drugiej połowy dobrą okazję zmarnował Jacques Ndiaye. Po podaniu Karola Czubaka wyprzedził obrońcę i wbiegł w pole karne. Zamiast strzelać z ostrego kąta, zdecydował się jednak podawać. Piłka nie trafiła do żadnego z kolegów i Motor stracił szansę na zagrożenie bramce rywali. Po drugiej stronie boiska ponownie próbował Chłań, ale uderzył za lekko i prosto w Gašpera Tratnika. Przez większą część drugiej połowy niewiele się działo. Obie drużyny miały problemy z dokładnym rozegraniem akcji, a kibice rzadko oglądali sytuacje podbramkowe. Były za to przerwy na sprawdzanie sytuacji przez VAR – po starciu Tratnika z Erikiem Prekopem oraz po możliwym faulu Christophera Simona na Paulo Bernardo. W obu przypadkach gra była kontynuowana bez przyznania Górnikowi rzutu wolnego czy karnego.W końcówce goście próbowali jeszcze zdobyć zwycięską bramkę. Tratnik obronił strzał Ondřeja Zmrzlego, a w doliczonym czasie Łęgowski zablokował uderzenie Bernardo. Motor utrzymał wynik i dopisał do swojego dorobku jeden punkt.
Remis z liderem można uznać za dobry wynik, szczególnie po trzech kolejnych porażkach. Sama gra Motoru nadal pozostawia jednak sporo do poprawy, zwłaszcza w ataku. Lublinianie mają sześć punktów po dziewięciu spotkaniach i wciąż znajdują się w strefie spadkowej.
✍️Jan Handwerker
Fot. Jan Handwerker