Avia nie chciała zwlekać ze strzelaniem i już w 6. minucie Kamil Rozmus podaniem znalazł Marcina Pigla, który z bliskiej odległości wbił piłkę do bramki.Na drugi cios nie trzeba było długo czekać – dziesięć minut później Uliczny zagrał do Wojciecha Kalinowskiego i było 2:0. Przed przerwą Avia mogła podwyższyć wynik – na siedem minut przed końcem połowy Bartosz Falbierski miał szansę na swoją debiutancką bramkę w żółto-niebieskich barwach, ale piłka nie trafiła do siatki.
W drugiej części spotkania nie zobaczyliśmy bramek, ale podobnie jak w pierwszej połowie grę prowadzili świdniczanie.
– Mieliśmy trochę informacji o drużynie Stali, ale szczególnie w obliczu braku materiałów wideo do analizy, to nasze zadanie było utrudnione. W związku z tym koncentrowaliśmy się mocno na naszej grze. Spodziewaliśmy się takiego meczu, że będziemy dużo w posiadaniu piłki, że będziemy stwarzać sytuację. Przede wszystkim wiedzieliśmy, że musimy być cierpliwi przy piłce, bo wiadomo, że im więcej strat, tym więcej faz przejściowych i to byłoby coś, co napędzałoby drużynę przeciwną. O przebiegu spotkania zadecydował bardzo dobry początek. Wynik mógłby być wyższy, ale podkreślam, że nie chcieliśmy generować faz przejściowych i przechodzić do fazy finalizacji dopiero przy dobrej okazji. Dzięki temu zagraliśmy też mecz na zero z tyłu, o którym tak długo mówiliśmy w okresie przygotowawczym.
Avia po spotkaniu wciąż plasuje się na fotelu lidera i na swoim koncie ma 42 punkty. Przewaga nad KSZO nadal wynosi punkt, ponieważ ostrowczanie pokonali Wiślanie Skawina 2:0. Przed następnym ligowym spotkaniem Avię czeka mecz z Rakowem Częstochowa w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski. Zapowiada się emocjonujące spotkanie.
Fot. Avia Świdnik