Jan Handwerker
2 minut czytania
30 Dec
30Dec


• Jak oceniasz swoją dyspozycję w rundzie jesiennej i nad czym chcesz jeszcze popracować?

- Uważam, że to była dobra runda w moim wykonaniu – czułem się jednym z liderów zespołu i cieszę się, że mogłem dawać drużynie tak dużą jakość na boisku. Moja dyspozycja była stabilna i wysoka w większości meczów, co napawa mnie optymizmem na dalszą część sezonu. Wiadomo, że obraz całej rundy mogą rozmyć te niestrzelone karne, ale traktuję to jako czysty przypadek, który tylko motywuje mnie, żeby wiosną pokazać pełną skuteczność i pomóc Świdniczance zostać w lidze. W przerwie zimowej skupię się na rzutach wolnych, bo chcę, aby stały się moją kolejną groźną bronią, która da nam cenne bramki i punkty.



• Cofnijmy się do wrześniowych derbów z Avią - jakie emocje towarzyszyły Ci po zdobyciu pięknej bramki dającej zwycięstwo w końcówce spotkania?

- Gdy piłka wpadła do siatki, poczułem ogromną radość, ale i ulgę. To była 9. kolejka, a my zdobyliśmy pierwszy komplet punktów – i to w derbach z Avią, czyli pretendentem do awansu. Przez pryzmat naszych wcześniejszych wyników wielu skazywało nas na pożarcie. Początek sezonu dla naszej nowo budowanej drużyny był bardzo trudny, choć uważam, że na pierwsze zwycięstwo zasłużyliśmy już wcześniej. Dodatkowo cieszyło mnie to, że dotrzymałem słowa danego Karolowi Fucie – przed meczem zapowiedziałem mu, że strzelę gola z dystansu. Myślę, że „Futi” nie ma mi za złe, że musiał na to czekać aż do doliczonego czasu gry.


• Twoim zdaniem - jakie elementy zadecydowały o tym, że runda jesienna nie ułożyła się po myśli zespołu?

- Na nasz wynik złożyło się wiele czynników. Przede wszystkim budowaliśmy kadrę w trakcie trwania sezonu, mniej więcej do połowy rundy. Niektórzy zawodnicy byli zgłaszani do rozgrywek w dniu meczu, więc trudno było mówić o zgraniu. Częste rotacje w składzie oraz brak doświadczenia na tym poziomie u większości chłopaków przekładały się na boiskowe decyzje, a co za tym idzie – na dorobek punktowy. Mamy drugą najmłodszą drużynę w IV grupie III ligi, co w trudnych momentach było widoczne.



•Kto jest dziś liderem w szatni Świdniczanki?

- Mamy taką grupę, w której każdy może otwarcie powiedzieć, co mu leży na sercu. Mimo że kadra kształtowała się dynamicznie i trudno było od razu wszystkich dobrze poznać, udało nam się stworzyć zgrany zespół. Największa odpowiedzialność spoczywa na moich barkach oraz Kuby Szymali. Jesteśmy najstarszymi zawodnikami, pełnimy role kapitanów i stanowimy łącznik między szatnią a zarządem i sztabem.


fot. KS Świdniczanka Świdnik

• Do pobytu w którym klubie wracasz najczęściej i dlaczego?

- Każdy klub w pewien sposób mnie ukształtował i z każdym wiążą się miłe wspomnienia. Najczęściej jednak wracam myślami do Górnika Łęczna, gdzie zaczęła się moja przygoda z piłką. Pierwsze kroki w seniorskim futbolu, dwa awanse z rzędu z II ligi do Ekstraklasy i debiut na najwyższym poziomie w Polsce to momenty, które zostaną ze mną na zawsze. Nie wszystko ułożyło się po mojej myśli – czułem, że stać mnie na więcej, ale uraz w barwach Stomilu Olsztyn wykluczył mnie z gry na wyższym poziomie. Wiem jednak, że nawet teraz, mając 32 lata, poradziłbym sobie w wyższej lidze. Kto wie, może historia zatoczy koło i w Górniku nie tylko zacząłem, ale też zakończę karierę, dopisując po drodze kolejne fajne wspomnienia.

fot. Kurier Lubelski

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.