Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy mecz w ogóle się odbędzie. Intensywne opady śniegu sparaliżowały murawę, a decyzja o rozegraniu spotkania zapadła dopiero po tym, jak chętni kibice pomogli doprowadzić boisko do stanu pozwalającego na grę.
Od pierwszych minut KSZO mocno napierało i już w 14. minucie dopięło swego. Po rzucie rożnym kapitan gości Paweł Czajkowski trafił do bramki z najbliższej odległości. Wydawało się, że ostrowczanie kontrolują spotkanie, jednak po stałym fragmencie gry odpowiedziała Świdnia. Kapitan gospodarzy Jakub Szymala precyzyjnym uderzeniem głową doprowadził do remisu i dał drużynie nadzieję.
Po przerwie KSZO bardzo szybko zareagowało. W 50. minucie po dośrodkowaniu Belycha piłkę głową do siatki skierował Damian Lepiarz. W 68. minucie po faulu na Sebastianie Goch w polu karnym Świdniczanki sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Jakub Górski. Gospodarze przegrywali już 1:3.
Chwilę później, w 75. minucie, świeżo wprowadzony Mateusz Nowak popisał się kapitalnym strzałem z dystansu i Maciej Śliwka nie miał żadnych szans. Po tym trafieniu gospodarze sprawiali wrażenie, jakby chcieli, aby mecz już się zakończył. Niestety w ostatniej akcji spotkania goście zdobyli piątego gola, a jego autorem został Daniel Morys.
Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:5 i było drugą wysoką porażką Świdni z rzędu.
MVP spotkania został strzelec drugiej bramki dla KSZO, Damian Lepiarz.
Na ten moment Świdniczanka zajmuje 17. miejsce w tabeli z dorobkiem 15 punktów.Szansa na przełamanie nadejdzie w przyszłą sobotę, kiedy Orły z Turystycznej pojadą do Tarnobrzega.
Fot. Adam Walczak / Polskie Zwierciadło Futbolu
#świdnik #KSZO #Betclic3Liga