Znicz od razu odważnie atakował w pierwszych minutach. Blisko bramki był Sokół, którego strzał głową z problemami zatrzymał Budziłek. W 28. minucie po dobrej akcji gospodarzy piłka trafiła do Ciepieli, który minął obrońców gości i pokonał Budziłka. W 34. minucie Górnik stracił piłkę na połowie rywali i pruszkowianie wyszli w kontratak, który okazał się zabójczy – Bąk po podaniu od kolegi z drużyny musnął piłkę, która z niezwykłą łatwością minęła Budziłka i mieliśmy 2:0. Zielono-czarni nie zamierzali się poddawać. Jeszcze pod koniec pierwszej części spotkania, po dośrodkowaniu Adama Deji z rzutu wolnego, Mateusz Hołownia główką zdobył kontakt.
Po zmianie stron Łęcznianie rzucili się do ataku. W 58. minucie bliski zdobycia bramki był Myszor, ale Misztal pozostał na czujności. W 79. minucie Deja dośrodkowywał z rzutu rożnego, piłka trafiła do Jaroszyńskiego i mieliśmy wyrównanie. Tym samym Adam Deja zaliczył drugą asystę w tym spotkaniu.
W spotkaniu nie zobaczyliśmy już bramek
Fot. Górnik Łęczna